Seks jest dla nich jedyną rozrywką i sposobem na życie. Telewizja ARD pokaże przejmujący dokument o niemieckiej młodzieży.
Roger pierwszy raz uprawiał seks osiem lat temu. Dziś ma dziewiętnaście lat i zastanawia się nad występem w filmie pornograficznym. Yasmina, 20-letnia studentka ekonomii, jakiś czas temu zlicytowała w internecie swoje dziewictwo. Jest dumna, bo dostała prawie 7 tys. euro. Starsza o dwa lata Nadine jest już w ciąży z trzecim dzieckiem. Zarabia na życie, robiąc striptiz przed internetową kamerą. Jej fantazja: nakręcić scenę porno przed berlińską Kolumną Zwycięstwa w godzinach szczytu. Plany na przyszłość: dorobić się, osiąść na prowincji i otworzyć burdel.
Niemiecka telewizja publiczna ARD pokaże dziś wieczorem wstrząsający film dokumentalny „Letzter Halt Sex – Kids am Abgrund” („Ostatni przystanek seks – Dzieci nad przepaścią”). „To szokujący reportaż o życiu pokolenia porno” – pisze dziennik „Bild”. Reżyser Manfred Bölk – z wykształcenia lekarz i psycholog – opowiada o niemieckich nastolatkach, którzy dawno wyrzekli się niewinności. Ich codzienność stoi pod znakiem seksu, narkotyków, agresywnej muzyki i przemocy.
– Już najmłodsi mają zakodowaną dyrektywę: jak najwięcej seksu – mówi berliński pastor Bernd Siggelkow, który od lat pracuje z młodzieżą. Zdarza się, że dziesięciolatkowie, zamiast jak dawniej bawić się w policjantów i złodziei, odgrywają sceny zbiorowego gwałtu. Tak dzieje się w czasach, w których religia traci na znaczeniu, szkoła nie potrafi przekazywać wartości, a rodzice nie są już żadnym autorytetem. – Niektórzy nastolatkowie dochodzą do wniosku, że seks jest jedyną treścią życia – tłumaczy pedagog społeczna Mirjam Müller.
Zjawisko jest powszechne. Szczególnie dotyczy jednak problematycznych dzielnic największych niemieckich miast, takich jak Hellersdorf w Berlinie czy Jenfeld w Hamburgu. Wielu tam młodych gniewnych bez pieniędzy i perspektyw. Sposoby na zagospodarowanie wolnego czasu podsuwają im miliony internetowych stron z pornografią.
„Letzter Halt Sex” jeszcze przed telewizyjną premierą wywołał w Niemczech burzliwą dyskusję. Część komentatorów żałuje jednak, że dokument będzie można zobaczyć dopiero pół godziny przed północą. – Ta późna pora emisji to jak cenzura dla tego ważnego tematu – złości się Wolfgang Büscher organizacji „Die Arche”, niosącej pomoc niemieckim dzieciom i młodzieży. – Filmu nie będą mogli zobaczyć zwłaszcza ci, których on dotyczy – dodaje Büscher.